Znaki zapytania współczesnej medycyny – kontynuacja

Nic więc dziwnego, że pojawiwszy się w Polsce, zaczęła bioterapia od razu wyzwalać olbrzymie namiętności. Toteż w latach 1982-1984 przetoczyła się na łamach prasy, w radiu i w telewizji szeroka dyskusja między zwolennikami a przeciwnikami tego zjawiska. Doszło nawet do interpelacji poselskiej, a spółdzielni „Radius” z Gdańska wytoczono proces sądowy.

Niniejsza książka jest próbą zabrania głosu w tej dyskusji. Wszelkie bowiem moje wypowiedzi na łamach prasy, jeśli nawet nie ukazywały się w formie okrojonej, musiały być z natury rzeczy tak fragmentaryczne, że coraz wyraźniej czułem potrzebę wypowiedzi pełniejszej.

W trakcie pisania książki polemiczny jej charakter zaczęły jednak coraz bardziej przesłaniać ogólniejsze rozważania nad naturą bioterapii. Przybywało również obserwacji, dających podstawę do poszukiwania pewnych prawidłowości czy uogólnień. Tak więc zasadniczy zrąb książki został napisany w tamtych gorących czasach nieomal od ręki, ale potem, z upływem czasu, dawało się wyraźnie zauważyć, że w coraz mniejszym stopniu prowadzę dyskusję z tym lub owym adwersarzem, a w coraz większym – z całą współczesną medycyną. Spostrzeżenie to uświadomiło mi całe zuchwalstwo takiego postępowania i takim by ono rzeczywiście było, gdyby nie wymowa obserwacji i faktów z codziennej bioterapeutycznej praktyki, które coraz wyraźniej zdawały się świadczyć o słuszności przedsięwziętego zamierzenia. Dość szybko okazało się, że nie można o bioterapii pisać w sposób, który nie byłby bulwersujący. Czy można było bowiem przeciwstawiać ją faktom albo się na nie obrażać? Zwłaszcza, że coś takiego spotykamy w każdej z naukowych dziedzin. Trzeba tylko poszperać, aby natrafić na określony etap w ich rozwoju.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *