Wychowanie a nerwica – dalszy opis

Powróćmy teraz znów do dzieciństwa, do rodziny Andrzeja, w której reprezentantem surowych zasad wychowawczych był ojciec. ANDRZEJ mieszkał z rodziną w małym miasteczku Miał starszą o dwa lata siostrę i o cztery lata młodszego brata. Ojciec był urzędnikiem, potem rencistą. Matka nie pracowała. Rodzice mieli również trochę ziemi, głównie przeznaczonej na ogród.

Ojciec Andrzeja był człowiekiem surowym, bezwzględnym i despotycznym. Nie znosił sprzeciwm, nie tolerował nieporządku i nieposłuszeństwa. Za najmniejsze przewini nienie wymierzał surowe kary, zależnie od rozmiarów winy: siedzenie w domu, głodówkę, bicie. Matka była cicha i spokojna, podporządkowana ojcu. Bała się go tak samo jak dzieci. Mimo, że trudno było jej coś zarzucić – była wzorową gospodynią i matką, dbała o wszystkie sprawy domowe i troszczyła się o dzieci – ojciec potrafił zwykle znaleźć jakieś niedociągnięcia, awanturował się wtedy i krzyczał na nią. Ojcu rzeczywiście trudno było dogodzić – powód do’ awantury zawsze się znalazł. Wystarczyła stłuczona filiżanka, plamka na obrusie, papierek na podłodze. Nic więc dziwnego, że rodzina żyła w stałym lęku przed ojcem. Za najlepsze dziecko uważana była starsza siostra Andrzeja. Potrafiła najlepiej spełniać wymagania ojca i zwykle udawało się jej uniknąć jego niezadowolenia. Andrzej starał się może jeszcze bardziej, ale mimo wysiłków nigdy mu się to w pełni nie udawało. Zapominał, co sobie obiecywał, lub też niechcący zbroił coś, co przekreślało jego trud i narażało znowu na kary. Nie potrafił usprawiedliwić się przed ojcem ani nawet rozmawiać z nim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *