Czy jest coś niebezpiecznego w korzystaniu z bioterapii cz. II

Zanim zacznie się więc strzelać do bioterapii z kalibru 9,2 bądź 13,2, trzeba sobie wreszcie uświadomić, że napadnięty może się zacząć bronić pociskiem z haubicy”.

Odpowiedź doktora S.: „Dziękuję Panu uprzejmie za obszerny list. Z przesłanej dokumentacji chorych wynika subiektywna ich poprawa po seansach bioenergoterapeutycznych. Gdyby tej subiektywnej poprawy nie było, z pewnością nie miałby Pan pacjentów poszukujących Pańskiej pomocy. Niestety są to subiektywne odczucia, oczywiście mające swoją wartość, ale tylko względną. Gdyby te efekty (nawet okresowe) dotyczyły chorych, których medycyna tradycjonalna «odrzuciła» jako nie rokujących żadnej możliwości poprawy, byłoby to działanie więcej niż chwalebne. Jeżeli jednak chory rezygnuje z leczenia prawidłowego zasugerowany metodami oferowanymi przez bioterapeutę, a tym samym powoduje (mimosubiektywnej poprawy) dalszą progresję choroby, która jest jeszcze możliwa do poprawy czy też wyleczenia – działanie takie nosi znamiona przestępczego i w końcowym epilogu, niestety, jest szkodliwe. Bioterapeuta nie wybiera swych chorych. Leczy wszystko i wszystkich, którzy się do niego zgłaszają. Leczy bez możliwości postawienia diagnozy, a już w tym tkwi potencjalne zło. Dwie sprawy odstręczają od propagowania metod, które Pan tak mocno reklamuje. Po pierwsze – nikt tego pola nie wykrył, nikt jego nie zmierzył. A przecież mamy dziś takie cudowne instrumenty, że potrafią wykryć na odległość każdą energię. Dlaczego nie można tego dokonać w stosunku do magnetyzmu zwierzęcego, które jest dziś tak reklamowane, a znane od kilku wieków. Po drugie, jeżeli nawet istnieje jakieś promieniowanie, dlaczego ma ono działać jako panaceum. Pan próbuje leczyć prawie wszystko – i mięśniaki macicy (których inwolu- cja jest powszechnie znana u kobiet po menopauzie i następuje samoistnie). Oczywiście Pan przypisze to działaniom biopola, jeżeli pacjentka taka spotka się z Panem. Również i pacjentka taka tak będzie sądzić, nieświadoma, że jest to proces naturalny, związany z wygasaniem jej czynności hormonalnych. Dlaczego to jakiś tam prąd energetyczny miałby likwidować nowotwory, a nie odwrotnie – je wywoływać?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *